niedziela, 17 stycznia 2016

Rozdział 18



Come Home, please
29 lipca 2012
Natallie wczoraj spotkała brata. Razem z nim siedziała przy fontannie i śpiewała do melodii, które grał. Później udała się z nim na squat, w którym Mike od jakiegoś czasu mieszkał. Było tam tak inaczej. Pręty wystawały z ścian  a szyby były powybijane i popękane. Jakoś przemogła się by tam przenocować. Przyśnił jej się Coop, całował się z jakąś dziewczyną, Jej twarz po chwili zaczęła się pokrywać ranami a z jej ust wypłynęła krew. Jej prawa ręka była zdeformowana i przerażająca. Obudziła się z niemym krzykiem przerażenia na ustach. Było ciemno.  Chwyciła się ściany jakby zaraz miała spaść i syknęła z bólu. Poczuła coś lepkiego na dłoniach, Wstała i wyszła z tego miejsca. Mimo nocy zdecydowała się pójść w stronę parku i tam zgarnęła ją policja. Najpierw zawieźli ją na pogotowie, gdzie opatrzyli jej rany na rękach a później n a komisariat. Tam z łatwością ją zidentyfikowali. Spędziła noc a raczej jej resztkę do wschodu słońca. Kilkadziesiąt minut później zjawiła się po nią jej wychowawczyni, pani Wildbork.
-Natallie, dziecko, martwiliśmy się o Ciebie
Dziewczyna milczała
-Natallie
-Ona, w ogóle nie odezwała się słowem
-Co jej się stało w ręce?
-Nie wiemy. Proszę mi pokazać dokument i podpisać, że jako opiekun prawny odbiera ją pani i może ją pani zabrać
-Oczywiście -kobieta poszła za policjantem, i po chwili wróciła -Chodź, Natallie
Dziewczyna chcąc nie chcąc musiała z nią iść. Wsiadła do czerwonego auta wychowawczyni i pojechała razem z nią do domu dziecka. Chciała iść od razu do siebie, jednak kobieta ją zatrzymała
-Poczekaj. Chodź do mnie do gabinetu, musimy porozmawiać
Weszła do niezbyt dużego pokoju, który otworzyła kobieta
-Usiądź -pokazała na fotel -Czemu uciekłaś? Co się stało?
W środku Natallie krzyczała. Nie no nic się nie stało, tak po prostu uciekłam, pomyślała
-Pokłóciłam się z chłopakiem. Byłam zdenerwowana
-Mhm... Najlepszym rozwiązaniem zawsze jest szczera rozmowa
-Ale ja go nie chcę znać. Zranił mnie i nie będę mu już w stanie ufać
-Dobrze. Jakbyś potrzebowała czegoś, powiedz 
-Potrzebuję zmienić otoczenie. Jest możliwość przeniesienia mnie do innego domu dziecka?
-Zobaczę co da się zrobić
-Dziękuję
Poszła do siebie, gdzie zastała Julię
-Ty żyjesz -przytuliła ją
-Żyję
-Martwiłam się
Dopiero teraz Natallie zauważyła, że w pokoju również był jakiś chłopak. Jednak nie był to ON
-A to kto?
-Ah tak, nie przedstawiłam was sobie. Nat to Bruno, Bruno to Nat
Chłopak wyciągnął do niej rękę i wtedy zauważyli; razem z Julianną, że obie ma zabandażowane
-Może, Nat co Ci się stało?
-Nic takiego
-Natallie nie kłam
-Nie kłamię
-To może ja zostawię was same -chłopak wstał -Trzymaj się Nat, do zobaczenia Piękna -pocałował ją w policzek i wyszedł
-Co. Ci. Się. Stało -wycedziła przez zęby
-Spałam i nadziałam się na pręty. I tyle
-I tyle?
-Tak
-Boże, o moja Nat
-Lepiej mów ' Boże, o mój Bruno' 
-Nie przesadzaj
-Nie przesadzam, a teraz mów o nim
-Poznałam go przypadkiem i tyle
-I tyle? Julia on Cię pocałował
-Ciebie Cooper tez całował
-Coop to co innego. I skończone. Zamierzam przenieść się do innego domu dziecka
-On już zmienił pokój
-No i co. I tak to zrobię
-Poczekaj chociaż do balu. Proszę
-Niech Ci będzie, ale ubiorę tą czarną sukienkę
-Zgoda
Przytuliły się i resztę dnia spędziły na plotkowaniu. Nat wybrała się również drugi raz do pani Lisy. Dowiedziała się, że istnieje możliwość przeniesienia jej do placówki po drugiej stronie miasta, tydzień po balu. Od razu się zgodziła. Później rozmawiała o tym z Julianną i obiecały sobie, że ich przyjaźń się nie skończy mimo, że Natallie już nie będzie tu mieszkać. Natallie zasnęła pierwsza na wygodnym łóżku w porównaniu do tych z ostatnich dni
*********************************************************************************
Cześć. Jak tam weekend? Najlepiej chyba mają Ci, którzy teraz zaczęli ferie, prawda? Ja też do nich należę, więc mogę obie  śmiało pospać do 13. Jest u was śnieg? U mnie nie ma, ale się cieszę; przynajmniej mogłam spokojnie na rolkach pojeździć i porobić fajnych zdjęć. Jeżeli chcecie je zobaczyć zapraszam na mojego Instagrama: wielka_marzycielka
Otworzony nie dawno i już za chwilkę powinny się pojawić pierwsze zdjęcie. Będą tam głównie zdjęcia, które robię tym samym ukazując moją pasję czyli fotografowanie. Zapraszam
A i jeszcze jedno, Ci którzy są ze  mną od Sophia będą wiedzieli, że się powtarzam, lecz zbliżamy się do końca. Nie zamierzam teraz płakać, ale zobaczymy. Tak czy siak; na może poprawę humorku i solidnego kopa na ferie: Black Mask i:

Pozdrawiam
Laur Cia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz