czwartek, 31 grudnia 2015

Rozdział 12





Wcale nie chciałam tego słyszeć

Obudziła się wraz z wschodem słońca, a on był obok niej. Nie wiedziała czy to jej się śniło czy to zdarzyła się naprawdę, ale pamiętała, że Coop powiedział 'Też Cię kocham'. Dzisiaj mieli wracać do domu, a ona..... Nie chciała wracać. Obrócił głowę i prawie swoimi ustami dotknęła jego ust. Obudził się
-Już wstałaś?
-Nie mogłam spać dłużej
-Uroki spania na świeżym powietrzu -przeciągnął się -powoli trzeba się zbierać
Wstała i zaczęła sprzątać po wczorajszym ognisku. On tymczasem nadal leniuchował
-Fajnie było tu z tobą przyjechać
-Cieszę się, że Ci się podobało
-Wiesz, z nikim się tak świetnie nie bawiłam, ale teraz rusz ten leniwy tyłek i mi pomóż
-Już
I on wstał. Złożył namioty i spakował resztę do plecaka. Miał w głowie milion myśli. Wszystko co było proste nagle się skomplikowało. Mętlik, burza, pustka jednocześnie. Nie wie co robić. Prosta linia nagle zaczęła być krzywa. Musi porozmawiać z Markiem, musi.... Życie płata niezłe figle, musiał to przyznać
-Ja już skończyłam
-Ja w sumie też
-To co teraz?
-Możemy iść do domu lub drugi raz na tamto wzgórze
-Wzgórze
-Dobra
Poszli w kierunku owego miejsca. Słońce zaczęło już porządnie grzać i robiło się coraz cieplej. Wszelkie stworzenia wychodziły z norek. Z góry było widać jakieś panie wieszające śnieżnobiałe pranie, dzieci biegające wokoło a za nimi pieski. Było to takie.... rodzinne
-Nigdy nie miałam dzieciństwa. Mike wyprowadził się a raczej uciekł gdy miał 17 lat. Grał na gitarze w takiej kiczowatej kapeli BiLong. Biegam tak, ponieważ trenowałam z tatą, jednak gdy stracił pracę zaczął pić i wciągnął matkę. Ojciec później często ją bił. Jednego dnia wyszła z domu, podczas imprezy a raczej kolejnego wieczorku pijaństwa. Wróciłam późno, a o wściekły ojciec uderzył i mnie. Wybiegłam z domu. Mieliśmy zepsutą kuchenkę a pijana mama zapaliła papierosa w pomieszczeniu. Mieszkanie poszło z dymem. -zaczęła szlochać -Wraz z nimi zginęła Bella
Teraz zrobiło mu się głupio, nie znalazł żadnego odpowiedniego słowa. Po prostu podszedł i ją przytulił
-Tak mi  przy.....
-Nie współczuj mi, proszę
-Ale...
-Nie! Wiem co chcesz powiedzieć -odsunęła się - i tak ich kocham. I pamiętam jako tych ludzi zanim zaczęli pić. Nigdy nie szukałam współczucia ani zrozumienia. powiedziałam Ci, bo Ci ufam i uważam, ze zasługujesz by wiedzieć
-Dobrze więc -pogłaskał ją po głowie, cały czas przytuloną do siebie - Mogę jeszcze tylko wiedzieć kim jest Bella?
-Bella był moją młodszą siostrą. Miała tylko 11 miesięcy. Powinnam ją był wtedy wziąć ze sobą
-Miałaś tylko 10 lat
-No to co, dzisiaj żyłaby
-Nie zadręczaj się, życie biegnie dalej
Miał rację, jednak nie przyznała mu tego. Nie głośno
-Dziękuję, bo pokazałeś mi inną stronę życia, dziękuje, bo dostałam kawałek dzieciństwa. Dziękuje -otarła ostatnią z łez -Możemy iść
-Jesteś pewna
-Tak
Wyruszyli więc w drogę powrotną. Według niej plecaki były cięższe niż jak szli tu. Pewnie przez namioty. On chciał coś jeszcze powiedzieć, jednak nie wiedział co. Wszystko jeszcze bardziej się skomplikowało. Było jeszcze bardziej pogmatwane niż wcześniej. Nie tak to sobie wyobrażał. Nie tak miało być. Jednak czasu nie cofnie i nie chce tego robić. Chciał być tu i robić to
-W takim tempie zdążymy na obiad
-Nie jestem głodna
Tak jak przewidywał zdążyli przed podaniem do stołu. Odstawił ją pod drzwi i poszedł zdeklarować pani wychowawczyni, że wrócili. Ona w tym czasie zrelacjonowała Juliannie przebieg wycieczki
-Zazdroszczę Ci i jednocześnie gratuluje Coopowi, że dzięki niemu  się otwierasz
-Bardzo zabawne. Zabiorę Cię tam kiedyś. Opowiedziałam Cooperowi swoją historię
-Foch, jemu powiedziałaś po tygodniu znajomości a mi po 3 latach
-Wybacz. Wiesz idę teraz do niego. Muszę mu coś oddać
-Leć
Gdy wyszła z pokoju od razu usłyszała, że ktoś rozmawia. Po chwili zauważyła Coopa. Rozmawiał przez telefon. Postanowiła podsłuchać nie ujawniając się. Nagle usłyszała 'Ja ją chyba kocham'......
*********************************************************************************
Witam. Ten rozdział jest bardzo wzruszający. Sama się popłakałam. Mam nadzieję, że przekaz dotrze, bo on też jest tu zawarty. Czy Coop wykorzysta szansę? Czy Natallie się otworzy? Czy wszystko będzie dobrze? Dowiecie się w następnym rozdziale ;)
Pozdrawiam
Laur Cia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz