sobota, 20 sierpnia 2016

Rozdział 23



Kilka godzin później w jej domu było już ciszej, Jake wrócił do siebie a Grace zmęczona przysypiała oglądając swoją ulubioną bajkę w telewizji. Niedługo później do domu wróciła także Dominica o dziwo bez żadnych teczek i tym podobnych. Natomiast z uśmiechem i butelką wina w ręce
-Dostałam awans!!! -krzyknęła prawie na całą okolice
-Gratuluje -przytuliły się
-Trzeba go opić!!
-Jutro idziemy do pracy, nie możemy pić. A tym bardziej ja
-Trudno, lampka wina jeszcze nikomu nie zaszkodziła -zdjęła z uśmiechem buty i weszła do kuchni by tam zostawić torebkę i wtedy zauważyła stos kartek. Wzięła je do ręki gdy tylko zauważyła logo swojej firmy -Kochana, czemu mi się nie pochwaliłaś że zmieniasz pracę? To też trzeba opić!
-Nie zmieniam pracy. James, to znaczy pan Tirver kolejny raz składa mi ofertę pracy w jego firmie
-To czemu się nie zgodzisz?
-Bo nie chcę? Odpowiada mi moja praca w przedszkolu
-Całe życie chcesz pracować w przedszkolu? Przecież tyle osób chce u nich pracować a oni chcą zatrudnić ciebie!
-I co z tego? To że oni chcą oznacza że ja mam teraz rzucić wszystko to co kocham i biegnąć do nich? Nie, nie oznacza i nie zamierzam tego zrobić
-Ale, według tego zarabiałabyś już na początku prawie dwa razy tyle co teraz. Przecież to jest świetna oferta!
-Ale nie zamierzam z niej skorzystać -wzięła jej z rąk kartki i je podarła po czym wyrzuciła do kosza na śmieci -Tam jest ich miejsce
-Nie wiesz co tracisz
-Nic nie tracę. Dajmy już temu spokój -poszła do pokoju
Nie ma ochoty przyjmować oferty od Jamesa i tego nie zrobi. Zresztą nikt nie będzie jej mówił co ma robić. To jest jej życie a jej życie to jest jej sprawa. I to ona podejmuje decyzje za siebie i za Grace. I jak na razie decyzje które podejmowała nigdy nie były złe i nigdy nie miała problemów. Może jedne były gorsze inne lepsze ale i tak na końcu obie były szczęśliwe, wszyscy byli zadowoleni. Można by powiedzieć, wilk syty i owca cała.
-Przepraszam Ade, nie powinnam się wtrącać w twoje sprawy. Masz rację, nie musisz tam pracować. Widzę jaka jesteś szczęśliwa gdy robisz to co teraz -przytuliła ją -Przepraszam
-Oh, nie ma za co. Jest dobrze. A teraz opijemy twój awans -wzięła dwa kieliszki i nalała im trochę wina -Za pracę
-Za pracę i za szczęście
-Oczywiście -wypiły je z uśmiechem i odłożyły -Cieszę się z twojego szczęścia
-Ja też. Jeszcze teraz trzeba znaleźć sobie mężczyzn i będzie perfect
-Albo kota -zaczęły się śmiać
-Mamo, kupisz mi kota?
-Grace, rozmawiałyśmy kiedyś na ten temat
-Ale mamo. Proszę -powiedziała sennie tuląc się do niej
-Pomyślę księżniczko, idź spać -zaczęła ją głaskać po głowie patrząc jak Grace zasypia. Chwilę potem przeniosła ją do ich pokoju i położyła delikatnie na łóżku
Może jednak powinna się zgodzić na tą pracę? Wtedy mogłyby kupić większe mieszkanie. Ale z drugiej strony gdyby odłożyły trochę to także byłoby je stać. W jej głowie pojawiły się wątpliwości które zniknęły wraz z dźwiękiem przychodzącej wiadomości na jej telefon; Z wielką przyjemnością zapraszamy panią Adeline Chalks na rozmowę o pracę w firmie M.J. Tirver dnia 28 czerwca o godzinie 10 w gabinecie szefów.

I już wiedziała, za żadne skarby nie będzie u nich ani dla nich pracowała. Nie potrzebuje pławić się w luksusach, mieć najlepsze auto, chociaż wcale nie ma prawa jazdy, czy mieszkać w jakiś apartamencie. Potrzebuje poczucia bezpieczeństwa i szczęścia bo to ono jest w życiu najważniejsze. Nie żadne pieniądze, wakacje, auta, mieszkania, ubrania. Szczęście i mimo że jest ulotne jak życie czy sława, gdy jest w życiu ludzkim jest najważniejsze. Dodaje odwagi, sprawia że na twarzy pojawia się uśmiech. Szczęście, 9 liter, jedno słowo które pokazują tak wiele. Dla każdego co innego jednak na myśl o nim wszyscy są pewni czym jest i jakie jest...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz